Witam
czytelników w następnym śnie. Dziś śniłem o pięknym dużym domu w którym
mieszkałem razem z rodziną i pokojówką. Wielki salon, który sprawiał wrażenie starego,
ponurego„ strasznego dworu’’, był kolorowy. W oknach wisiały śnieżnobiałe, aksamitne firany i pluszowe
kotary w kolorze błękitnym. W głębi były kanapy obite tkaniną meblową w kolorze szarym. Na środku salonu dywan
dekoracyjny prążkowany a na nim ogromny okrągły stół z krzesłami pokrytymi
materiałem w kolorze zasłon co ładnie komponowało się całością. Po salonie
krzątała się pokojówka z mopem w ręku pokrytym tkaniną techniczną i ściereczkami do kurzu w tym samym kolorze.
Były tam też stare komody z drewna w kolorze mahoniowym ale tak dobrane
wielkością i kształtem , że wszystko ze sobą idealnie harmonizowało. Siedziałem
na kanapie i oglądałem program o tkaninach komunikacyjnych używanych w
kolejkach górskich. Pomyślałem że też moglibyśmy na wakacje wybrać się w góry.
Nagle krzyk dziecka przerwał mi skupienie. Okazało się że synek uderzył się
samochodzikiem więc wszyscy pobiegliśmy do niego ale to tylko panika bo wszystko
było w porządku i zaprowadziłem go do pokoju dziecinnego. Tam pokojówka ułożyła
zabawki na półkach i położyła chłopca spać. Pościel dziecka była z bawełny, poduszki z wełny owczej a kołdra z merynosa. Pomyślałem, że w tak miękkiej i delikatnej pościeli z
pluszowymi miśkami i innymi zabawkami to dopiero mogą się śnić cudowne sny. W jakimś
stopniu zazdrościłem mu, że przytula go niania i otula delikatna pościel. I tak
minął dzień. Obudziłem się i znów rozczarowanie, sam w swoim mało wygodnym
łóżku. Myślałem że jeszcze zasnę i dokończę
sen ale już się nie udało więc czekam na następny. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz