Poznałem
Sylwię i nie wiem dlaczego od razu się w niej zakochałem. Piękną, ładną,
zgrabną, inteligentną kobietę która od razu mnie zauroczyła. Zakochałem się jak w dialekcie sycylijskim „rażony
piorunem’’. Mimo przeciwności losu darzę ją ogromnym uczuciem a chwile spędzone
razem dają nam dużo szczęścia i miłości. Moja ukochana kobieta jest dla mnie
wszystkim, miłością mojego życia, zrobiłbym dla niej wszystko. Uwielbiam ją
dotykać, całować i pieścić. Jej ciało jak jedwabna tkanina wije się po aksamitnej pościeli a ja jak książę na białym rumaku zbliżam się do księżniczki która
nie może się wydostać z wieży. Z bijącym sercem dotykam swoją dłonią jej delikatnej
ręki a ustami całuje jej rozpalone
ciało. Ręką przesuwam po jej udzie a drugą kładę na jej piersiach. Całym rozpalonym do czerwoności
ciałem nakrywam jej aksamitne
pośladki. Oddech jest coraz cięższy,
serce zaczyna mocniej bić a jej ciało zaczyna drżeć. Uwielbiam jej
zapach przypominający pierwsze wiosenne kwiaty. Jesteśmy jednością,
zapomnieliśmy o całym świecie, spadamy w otchłań miłości. Nie liczy się nikt i
nic tylko ,,MY”, tak jakby cały świat nie istniał. Po upojnej chwili wracamy do rzeczywistości, jesteśmy
szczęśliwi a chwile które przeżyliśmy są nie do zapomnienia. W pościeli z wełny owczej lub merynosa można popaść w zupełne zatracenie. Po tak spędzonej nocy
dzień staje się słoneczny nawet gdy pada deszcz. Chciał bym aby wszyscy którzy
to czytają mieli tak cudowną kobietę i aby każdy dzień rozświetlała swoją osobą
i poczuciem humoru. Żeby chwile spędzone przy jej boku dawały wam miłość,
radość i spełnienie. Pozdrawiam.
Super opowiadanie.Proszę o więcej
OdpowiedzUsuń