sobota, 23 maja 2015

Sen o Sylwii



Poznałem Sylwię i nie wiem dlaczego od razu się w niej zakochałem. Piękną, ładną, zgrabną, inteligentną kobietę która od razu mnie zauroczyła. Zakochałem się  jak w dialekcie sycylijskim „rażony piorunem’’. Mimo przeciwności losu darzę ją ogromnym uczuciem a chwile spędzone razem dają nam dużo szczęścia i miłości. Moja ukochana kobieta jest dla mnie wszystkim, miłością mojego życia, zrobiłbym dla niej wszystko. Uwielbiam ją dotykać, całować i pieścić. Jej ciało jak jedwabna tkanina wije się po aksamitnej pościeli a ja jak książę na białym rumaku zbliżam się do księżniczki która nie może się wydostać z wieży. Z bijącym sercem dotykam swoją dłonią jej delikatnej ręki  a ustami całuje jej rozpalone ciało. Ręką przesuwam po jej udzie a drugą kładę na jej  piersiach. Całym rozpalonym do czerwoności ciałem nakrywam jej aksamitne pośladki. Oddech jest coraz cięższy,  serce zaczyna mocniej bić a jej ciało zaczyna drżeć. Uwielbiam jej zapach przypominający pierwsze wiosenne kwiaty. Jesteśmy jednością, zapomnieliśmy o całym świecie, spadamy w otchłań miłości. Nie liczy się nikt i nic tylko ,,MY”, tak jakby cały świat nie istniał. Po upojnej chwili  wracamy do rzeczywistości, jesteśmy szczęśliwi a chwile które przeżyliśmy są nie do zapomnienia. W pościeli z wełny owczej lub merynosa można popaść w zupełne zatracenie. Po tak spędzonej nocy dzień staje się słoneczny nawet gdy pada deszcz. Chciał bym aby wszyscy którzy to czytają mieli tak cudowną kobietę i aby każdy dzień rozświetlała swoją osobą i poczuciem humoru. Żeby chwile spędzone przy jej boku dawały wam miłość, radość i spełnienie. Pozdrawiam.

1 komentarz: