niedziela, 24 maja 2015

Wczasy



Dzień dobry. Dziś opowiem o mojej drodze przebytej z moją ukochaną ciocią do ośrodka rehabilitacyjnego.  Po wejściu do pociągu zaskoczył nas wygląd przedziału. Jedwabne firanki w oknach z welurowymi zasłonkami, miękkie tapicerowane tkaniną komunikacyjną fotele, było czysto i ładnie pachniało nowością. W tak przyjemnej atmosferze czas mijał miło i przyjemnie. Po długiej podróży zmęczeni i znużeni dotarliśmy na miejsce. Byliśmy zagubieni w nowym, dużym mieście ale bardzo miła pani wskazała nam drogę do ośrodka. Z ciężkimi bagażami ruszyliśmy we wskazanym kierunku. Podziwialiśmy uroki wypoczynkowego i zabytkowego miasta. Doszliśmy pod wskazany adres. Ogromny, nowoczesny budynek zaskoczył nas swoją architekturą. Marmurowe posadzki na których leżały kolorowe wzorzyste dywany, w głębi ogromne sofy tapicerowane tkaniną meblową oraz krzesła wyściełane aksamitem. Pani w recepcji podała klucze do pokoju a ja wziąłem bagaże w rękę a ciocie pod rękę i zaprowadziłem na piętro. Z pokoju wychodziła pani  z mopem w ręku i środkami czystości. Po wejściu pachniało świeżością, było czysto i przytulnie. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, wszedłem na duży słoneczny balkon a z niego rozciągał się widok na okolice. Pomogłem cioci rozpakować walizki i wyszliśmy na spacer po ośrodku. Z oszklonego tarasu były duże schody które prowadziły na plażę. Bryza morska orzeźwiła nasze zmęczone twarze a wiatr był tak przyjemny że chciało się żyć. Musiałem wracać, było mi przykro i smutno z przyjemnością bym jeszcze został ale pociąg nie zaczeka. Wsiadłem do pociągu a czas ciągnął się bardzo powoli. Po jakimś czasie dosiadła się młoda dziewczyna w jedwabnej sukience i czas zaczął szybciej płynąć. Dotarłem do celu więc pożegnałem się z nieznajomą i udałem się do domu. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz