Dzień dobry.
Dziś opowiem o mojej drodze przebytej z moją ukochaną ciocią do ośrodka
rehabilitacyjnego. Po wejściu do pociągu
zaskoczył nas wygląd przedziału. Jedwabne firanki w oknach z welurowymi zasłonkami, miękkie tapicerowane tkaniną komunikacyjną fotele, było czysto i ładnie pachniało nowością. W tak
przyjemnej atmosferze czas mijał miło i przyjemnie. Po długiej podróży zmęczeni
i znużeni dotarliśmy na miejsce. Byliśmy zagubieni w nowym, dużym mieście ale
bardzo miła pani wskazała nam drogę do ośrodka. Z ciężkimi bagażami ruszyliśmy
we wskazanym kierunku. Podziwialiśmy uroki wypoczynkowego i zabytkowego miasta.
Doszliśmy pod wskazany adres. Ogromny, nowoczesny budynek zaskoczył nas swoją
architekturą. Marmurowe posadzki na których leżały kolorowe wzorzyste dywany, w głębi ogromne sofy tapicerowane tkaniną meblową oraz
krzesła wyściełane aksamitem. Pani w
recepcji podała klucze do pokoju a ja wziąłem bagaże w rękę a ciocie pod rękę i
zaprowadziłem na piętro. Z pokoju wychodziła pani z mopem
w ręku i środkami czystości. Po
wejściu pachniało świeżością, było czysto i przytulnie. Rozejrzałem się po
pomieszczeniu, wszedłem na duży słoneczny balkon a z niego rozciągał się widok
na okolice. Pomogłem cioci rozpakować walizki i wyszliśmy na spacer po ośrodku.
Z oszklonego tarasu były duże schody które prowadziły na plażę. Bryza morska
orzeźwiła nasze zmęczone twarze a wiatr był tak przyjemny że chciało się żyć.
Musiałem wracać, było mi przykro i smutno z przyjemnością bym jeszcze został
ale pociąg nie zaczeka. Wsiadłem do pociągu a czas ciągnął się bardzo powoli.
Po jakimś czasie dosiadła się młoda dziewczyna w jedwabnej sukience i czas zaczął szybciej płynąć. Dotarłem do celu
więc pożegnałem się z nieznajomą i udałem się do domu. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz