Z błogiego
stanu jakim jest sen wyrwał mnie dzwoniący budzik. Obudziłem się otulony w ciepły koc, promienie słońca zaglądały
w moje okno, powolnym krokiem poszedłem do kuchni. Stąpałem po nowym, miękkim,
kolorowym i wzorzystym dywanie ,,Shaggy”.
Z pokoju dobiegał dzwonek telefonu, odebrałem i usłyszałem znajomy głos kolegi.
Był to Kuba kolega ze szkolnej ławki. Oznajmił mi że z przyjaciółmi wybiera się
na wycieczkę do płockiego ,,ZOO” i zapytał czy bym z nimi nie pojechał.
Zgodziłem się z przyjemnością. Wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i wyszedłem
z domu. Cała grupa znajomych czekała już na dworcu. Podaliśmy sobie ręce i
ruszyliśmy w stronę peronu. Z głośnika dobiegał aksamitny głos kobiety która poinformowała o dużym opóźnieniu pociągu. Po długim, niecierpliwym oczekiwaniu pociąg nadjechał. Gromadą
weszliśmy do przedziału i zajęliśmy miejsca. Ja usiadłem blisko okna aby
podziwiać uroki krajobrazów. W tak wyborowym towarzystwie podróż minęła bardzo
szybko. Gdy już znaleźliśmy się na miejscu wolnym krokiem zwiedzaliśmy miasto i witryny sklepowe. Nawet nie wiem
kiedy znaleźliśmy się blisko Zoo. Po zakupie biletów weszliśmy najpierw do
pawilonu gdzie były kolorowe ptaki egzotyczne. Przeszliśmy do następnego
pomieszczenia o nazwie ,,oceanarium’’ a za nim był basen ze śmiesznymi fokami.
Na zewnątrz były zwierzęta wolnego wybiegu które zajmowały dużą część zoo i
dzieliła je od nas tylko wysoka siatka. Były tam : zebry, żyrafy, słonie,
kangury, wielbłądy, małpy, osły, lamy, lwy, tygrysy i lamparty. Zrobiło się
bardzo późno i pora wracać do domu. Szybkim krokiem udaliśmy się na dworzec. Po
powrocie do domu czułem się bardzo zmęczony i z wrażenia nie mogłem zasnąć. Rozmyślałem
o egzotycznych zwierzętach. Wszystkim czytelnikom życzę miłych wrażeń z
podróży. Powodzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz