Powoli
kończy się dzień. Aksamity nocy
przysłoniły jedwabną poświatę dnia. Powoli przychodzi Pani Nocy. Wyglądam przez
okno – coraz więcej jasno świecących gwiazd ukazuje się na firmamencie nieba
tworząc dekoracje i dywany, to znak,
że trzeba iść na zasłużony odpoczynek. Kładę się do łóżka i wtulam w ciepły koc
myśląc, że zaraz zjawi się sen i weźmie mnie w swoje objęcia. Jak za
dotknięciem czarodziejskiej różczki dobrej wróżki odejdę do krainy fantazji.
Zaczynam marzyć. Będąc dzieckiem dużo czytałem baśni chcąc wcielić się w
przedziwne postaci. Może dzisiejszej nocy uda mi się powrócić do tych snów.
Powieki z wolna stają się ciężkie jak z ołowiu a ciało bezwładnie spoczywa na
łóżku. Wtedy to właśnie pojawia się dobry duszek. Przenosi mnie do lat
dziecięcych. Skradam się tak by nikt mnie nie widział na strych naszego domu. Ile
tam różnych ciekawych dla mnie przedmiotów, między innymi stare dekoracje i dywany. Zaczynam wszystko
dokładnie oglądać. Wśród kartonów i koszyków stała zakurzona lampa o dziwnym
kształcie. Zacząłem ją oczyszczać z kurzu pocierając błękitny klosz, lampa
zaczęła drżeć w moich dłoniach. Jestem bardzo przejęty bo z lampy wyłoniła się
postać – to przecież Dżin spełniający wszystkie życzenia. Ukłonił się nisko i
powiedział, że jest do moich usług, wszystko działo się jak w bajce o Lampie
Aladyna i Latającym Dywanie. Spojrzałem na złożone w kąciku strychu stare dekoracje i dywany i wypowiedziałem
życzenie. W jednej chwil moim oczom ukazał się wzorzysty dywan, usiadłem na nim
wygodnie i uniosłem się do góry. Przede mną rozciągał się przepiękny krajobraz
pełen kolorów. Nagle sen prysnął na dźwięk budzika, czas wrócić do
rzeczywistości. Życzę wszystkim pięknych snów. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz