środa, 12 sierpnia 2015

Latający dywan



Powoli kończy się dzień. Aksamity nocy przysłoniły jedwabną poświatę dnia. Powoli przychodzi Pani Nocy. Wyglądam przez okno – coraz więcej jasno świecących gwiazd ukazuje się na firmamencie nieba tworząc dekoracje i dywany, to znak, że trzeba iść na zasłużony odpoczynek. Kładę się do łóżka i wtulam w ciepły koc myśląc, że zaraz zjawi się sen i weźmie mnie w swoje objęcia. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki dobrej wróżki odejdę do krainy fantazji. Zaczynam marzyć. Będąc dzieckiem dużo czytałem baśni chcąc wcielić się w przedziwne postaci. Może dzisiejszej nocy uda mi się powrócić do tych snów. Powieki z wolna stają się ciężkie jak z ołowiu a ciało bezwładnie spoczywa na łóżku. Wtedy to właśnie pojawia się dobry duszek. Przenosi mnie do lat dziecięcych. Skradam się tak by nikt mnie nie widział na strych naszego domu. Ile tam różnych ciekawych dla mnie przedmiotów, między innymi stare dekoracje i dywany. Zaczynam wszystko dokładnie oglądać. Wśród kartonów i koszyków stała zakurzona lampa o dziwnym kształcie. Zacząłem ją oczyszczać z kurzu pocierając błękitny klosz, lampa zaczęła drżeć w moich dłoniach. Jestem bardzo przejęty bo z lampy wyłoniła się postać – to przecież Dżin spełniający wszystkie życzenia. Ukłonił się nisko i powiedział, że jest do moich usług, wszystko działo się jak w bajce o Lampie Aladyna i Latającym Dywanie. Spojrzałem na złożone w kąciku strychu stare dekoracje i dywany i wypowiedziałem życzenie. W jednej chwil moim oczom ukazał się wzorzysty dywan, usiadłem na nim wygodnie i uniosłem się do góry. Przede mną rozciągał się przepiękny krajobraz pełen kolorów. Nagle sen prysnął na dźwięk budzika, czas wrócić do rzeczywistości. Życzę wszystkim pięknych snów. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz