Słońce chyli się ku zachodowi. Ostatnie promienie słońca
rozświetlają jeszcze jasną powłokę nieba, powoli nadchodzi zmierzch jak fale
morskie powoli wdziera się w dzień. Jestem zmęczony i znużony trudami całego
dnia, chcę, choć chwilę odpocząć. Powoli kładę się na moje nowe skórzane łóżko i przytulam się do
pachnącej nowością mojej delikatnej, miłej, popielatej poduszki. Okrywam się pięknym, ciepłym, kolorowym kocem. Jest bardzo miło i
przyjemnie, czuję się wspaniale. Coraz szybszymi krokami zbliża się noc, na
horyzoncie nieba pojawiają się jasno świecące gwiazdy. Księżyc jasno świeci w
oknach jest coraz jaśniej, coraz więcej świateł pojawia się za moimi oknami. Włączam
radio słyszę nastrojową, spokojną muzykę. Moje myśli powoli staja się coraz
bardziej spokojne, wyciszone jak jedwab,
delikatne i miłe. Nastrój otaczającego świata udziela mi się całkowicie. Jest
tak przyjemnie, że mimo tego, iż powieki stają się tak ciężkie, a ciało
bezwładne, to nie chce zasypiać. Niech ta piękna i przyjemna chwila trwa jak
najdłużej, niech sen, który powoli skrada się do mojego umysłu jeszcze nie
przekracza jedwabnego progu mojej
świadomości. Całą siłą swojej słabej już woli staram się utrzymać w realnym
świecie. Skupiam się na muzyce płynącej z radia, która jak piękny jedwabny szal otula moje uszy. Mimo
tego, że w domu jestem sam, czuję się dziwnie spokojnie i bezpiecznie. Nastrój,
który sobie sam stworzyłem, chciałbym, żeby trwał jak najdłużej, niech ten stan
pozostanie ze mną na długo. Chce mi się pić. Powoli leniwie ściągam z łóżka
moje ciało, zsuwam z siebie mój piękny kolorowy koc, powoli stawiam stopy na moim wzorzystym
dywanie. Zmierzam do kuchni, aby zrobić sobie coś do picia. Do pokoju
wnoszę szklankę gorącej herbaty. Wróciłem do mojej oazy spokoju. Zrobiło się
późno, światła powoli gasną, księżyc rozświetla pokój. Będę szukał boga snu,
który jak ciepły koc otuli mnie i
zabierze do krainy zapomnienia. Życzę wszystkim pięknych kolorowych snów.
Dobranoc.
wtorek, 28 kwietnia 2015
Subtelny powiew kobiecości
Często nam
facetom śnią się idealne kobiety. Ja myślę, że ideał to chory wytwór naszej
wyobraźni, bo przecież sami tworzymy sobie ten obraz, malujemy go w swoim
umyśle i ja też o nich śnię. Samotność mnie przeraża i przygnębia. Jest mi
smutno, że nie mam nikogo. Chciałbym poczuć przy sobie delikatny powiew
kobiecości, dlatego też w fantazjach sennych szukam mojej połówki. Często chodząc
ulicami miasta szukam tej jedynej
wyśnionej i wymarzonej tajemniczej piękności. Zimą widzę ją w karakułowym futrze, wiosną w atłasowym płaszczu, latem w zwiewnej jedwabnej sukience, a jesienią w skórzanej kurtce – kobieta ubrana w cztery
pory roku jak w utworze Vivaldiego. Jej delikatne jak aksamit ciało rozpala moje zmysły, subtelny piękny zapach jej
dobrze dobranych perfum jak jedwabna delikatna
tkanina roztacza wokół niej
dodatkową aurę zmysłowości, upajam się chwilą. Niech piękny obraz, który stworzyła
w mym umyśle zostanie wyryty jak w skale na zawsze. Chcę zbliżyć się do niej i
nawiązać rozmowę, ale serce wali mi jak młot, a suchość w ustach nie pozwala
wydobyć głosu, ogarnia mnie bezsilność. Nie dam rady! Jest dla mnie jak gwiazda
na niebie, którą podziwiam, lecz nie mogę się do niej zbliżyć. Ponoszę klęskę. Obawa
przed porażką poznania. Lęk, że zburzę mój obraz tajemniczej piękności. Chcę w
pamięci zatrzymać ją taką jaka jest, teraz w tym miejscu i czasie, żeby księga
jej kobiecości nie została zamknięta. Boję się, że wystraszę mojego anioła i
ucieknie rozpostrze skrzydła i uda się w kierunku gwiazd. Pan Bóg wiedział co
robi, tworząc z żebra Adama tak piękną istotę, która dając mu jabłko z drzewa
poznania sama skryła się za jedwabnązasłoną tajemniczości. Jest jak labirynt, do którego nie możemy się dostać,
a gdy już tam jesteśmy, to błądzimy po omacku jak ślepcy. Panowie życzę Wam
szczęścia w poszukiwaniu swojej muzy, by była dla Was natchnieniem i inspiracją na całe życie. Kochajcie je za to,
że chcą z Wami być, bo z nimi źle, a bez nich jeszcze gorzej. Życzę
powodzenia!!! J
Senny duszek
Zasłona nocy powoli opuszcza jedwabną poświatę zachodzącego słońca.
Dzień kończy powoli swój czas. Ostatnie promienie słońca muskają delikatną jak jedwab twarz. Powoli cichnie hałas
otaczającego mnie świata. Mijający mnie ludzie szybko wracają do swoich domów
na wymarzony odpoczynek, na ich twarzach maluje się trud pracowitego dnia. Są
zmęczeni i znużeni, chcą wreszcie odpocząć. Myślą o gorącej kąpieli, żeby woda
zmyła z nich trudy dzisiejszego dnia. Odpoczynek dla każdego z nas jest czymś
bardzo ważnym. Kiedy zdejmujemy piękną delikatną narzutę z naszego łóżka i
zaczynamy ścielić jedwabną pościeląjuż oczami wyobraźni jesteśmy w świecie snu, otulamy nasze myśli aksamitną powłoką zapomnienia. Powoli
odchodzimy do naszej i tylko naszej tajemniczej krainy wyobraźni, w której to
nasze myśli błądzą tam gdzie tylko chcemy. Możemy sami malować w naszej
wyobraźni obraz, w którym choć przez chwilę będziemy gościć. Chcemy, żeby
beztroska chwila naszej samotności w otchłani nadchodzącego snu trwała jak
najdłużej. Leniwe spojrzenie na otaczający nas pokój na piękne, pachnące
nowością meble obite tkaniną. Dają nam odpoczynek, powodują,
że relaks staje się nam bardzo bliski jak nasz dobry przyjaciel. Wtulamy się w pościel, zaczynamy marzyć. Każdy z nas
o czymś innym, ale wszyscy staramy się tak ukierunkować nasze myśli, żeby przed
snem stworzyć sobie miłą i przyjemną atmosferę. Obraz wokół nas zwolna odchodzi
w zapomnienie, jak dobry duszek delikatnie jak jedwabna tkanina okrył
naszą świadomość. Jesteśmy w krainie, której nie znamy, jest tak miło i
przyjemnie, chcemy tam zostać tak długo, jak tylko można, ale czas nocnego
odpoczynku kiedyś się kończy. Znów będziemy musieli wrócić do czynności dnia
codziennego. Czas relaksu i odpoczynku szybko minął wracamy do szarej smutnej
rzeczywistości, czar marzeń i fantazji skończył się z pierwszym dzwonkiem
budzika. Powoli zsuwamy się z naszego ciepłego łóżka, kładziemy stopy na miękkim kolorowym dywanie i wracamy do codziennych zajęć. Wszystko, co
dobre kiedyś się kończy. Czas wyruszyć w nieznaną podróż dnia. Chciałbym, aby chwile,
które dziś spędzicie gdziekolwiek będziecie dały wam miłe wspomnienia. Wszystkiego
dobrego. Powodzenia. Trzymajcie się!!!
Miłe spotkanie
Po dobrze przespanej nocy obudziłem się wyspany i wypoczęty.
Noc była ciepła, więc spałem okryty kocem
na mojej miękkiej popielatej poduszce.
Leniwie otworzyłem oczy, słońce rozświetlało mój pokój. Pogoda była piękna, jedwabista poświata promieni
słonecznych otulała świat. Chciało się żyć. Była sobota. Myślałem jak spędzić
ten dzień. Zsunąłem stopy na miękki i delikatny nowy dywan. Mój pies też już wstał i przyszedł do mnie radośnie
merdając ogonem, musiałem z nim wyjść. Ciepły wiatr jak jedwabista tkanina muskał moją twarz. Po krótkim spacerze
wróciliśmy do domu na śniadanie. Włączyłem telewizor akurat był program o tkaninach technicznych, obejrzałem go z
ciekawością i wtedy przyszedł mi na myśl mój dobry kolega Marek. Zadzwoniłem,
więc do niego i umówiliśmy się na spotkanie. Wyszedłem na przystanek, podjechał
autobus. Wsiadłem do niego i usiadłem na wytapicerowanym skórzanym siedzeniu. Za oknem jak w kalejdoskopie przesuwały się obrazy
miasta. Kolega już na mnie czekał. Zgodnie postanowiliśmy, że pójdziemy na
piwo, kompan powiedział, że zna miłą knajpkę. Po wejściu do niej zaskoczył mnie
wystrój lokalu. Obite tkaniną meble,piękne wytapicerowane skórzane fotele, jedwabne firany i atłasowezasłony, a w samym rogu stała skórzana sofa. Usiedliśmy wygodnie.
Szybkim zmysłowym krokiem, delikatnie kołysząc biodrami zbliżyła się do nas
kelnerka ubrana w krótką skórzaną
spódniczkę i jedwabną bluzkę z dużym
dekoltem lekko odsłaniającym jej biust. Zamówiliśmy piwo i frytki z keczupem.
Do naszych uszu dobiegała cicha nastrojowa muzyka. Rozmawialiśmy o dawnych
czasach i wspominaliśmy dzieciństwo, a czas szybko mijał. Po kilku piwach
poczuliśmy szum w głowie, więc zakończyliśmy biesiadę, podziękowaliśmy za miłą
obsługę i powoli udaliśmy się do wyjścia. Szkoda, że przyjemne chwile tak
szybko mijają. Czas wracać do domu. Marek odprowadził mnie na przystanek
autobusowy i podaliśmy sobie ręce. Dzień w towarzystwie sympatycznego kolegi
bardzo szybko minął. Już jestem w domu, pies radośnie merda ogonem. Znów jestem
sam. Będę czekał z utęsknieniem na następne spotkanie. Życzę wam również miłych
spotkań z przyjaciółmi. Powodzenia.
Mamona
Mamona
Kiedy powoli nadchodzi zmierzch, wszyscy zaczynamy myśleć o tym, żeby
wtulić się w nasze ciepłe łóżko, aby
delikatna jedwabna woalka oddzieliła
nas od realnego świata i przeniosła w piękny świat snu. Chcemy uciec do
tajemniczej krainy wyobraźni i fantazji. Stwarzamy sobie swój własny wymyślony
świat. Ja też zaraz tam się udam. Bardzo powoli i leniwie zdejmuje z mojego tapicerowanego łóżka popielatą narzutę,
rozkładam prześcieradło i kładę miękką
poduszkę, do której zaraz się przytulę, okrywam się puszystą kołdrą. Staram się wyciszyć i pomyśleć o czymś miłym i
przyjemnym, żeby sen przyniósł mi miłe wspomnienia, zaczynam marzyć. Powoli
udaję się w otchłań zapomnienia. Jestem biednym człowiekiem, utrzymuję się z
niskiej renty, która ledwo pozwala łączyć koniec z końcem. Mieszkam sam i jest
mi ciężko. Opłaty i utrzymanie domu powodują, że często zaczyna brakować
pieniędzy, ale cóż takie jest życie, jak mawiają: „raz na wozie raz pod wozem”.
Są jeszcze ludzie, którzy mają jeszcze trudniejsze warunki materialne, a ja
jednak mam jakiś dochód. Czasami gram w gry liczbowe, łudzę się że los
uśmiechnie się też do mnie, ale jeszcze nic nigdy nie wygrałem. Jest takie
powiedzenie, że pieniądze szczęścia być może nie dają, lecz kufereczek
stóweczek daj Boże. Jeśli chodzi o kwestie materialną i szczęście w
pozyskiwaniu pieniędzy, to ja jestem pesymistą. Ktoś kiedyś powiedział, że
pesymista to dawny optymista tylko dobrze poinformowany zgadzam się z tym stwierdzeniem
całkowicie. Inni zaś mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, ale za to bardzo
ułatwiają życie. Kiedyś w świecie marzeń o fortunie wyobrażałem sobie atłasowe jedwabne i skórzane sakiewki pełne złotych monet.
Było ich tak dużo że nie wiedziałem co z nimi robić. Byłem zagubiony w moim
bogactwie i nie byłem szczęśliwy, więc część mojego majątku zacząłem rozdawać
biednym. Poczułem się wtedy lepiej. Poczucie władzy, które dają pieniądze
uciekło gdzieś daleko. Myślę, że powinno nam starczać na godne życie. Zawsze
patrzmy w przyszłość z podniesionym czołem, aby pieniądze nie zniszczyły
waszego człowieczeństwa. Powodzenia.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)