wtorek, 28 kwietnia 2015

Zasłużony odpoczynek




Słońce chyli się ku zachodowi. Ostatnie promienie słońca rozświetlają jeszcze jasną powłokę nieba, powoli nadchodzi zmierzch jak fale morskie powoli wdziera się w dzień. Jestem zmęczony i znużony trudami całego dnia, chcę, choć chwilę odpocząć. Powoli kładę się na moje nowe skórzane łóżko i przytulam się do pachnącej nowością mojej delikatnej, miłej, popielatej poduszki. Okrywam się pięknym, ciepłym, kolorowym kocem. Jest bardzo miło i przyjemnie, czuję się wspaniale. Coraz szybszymi krokami zbliża się noc, na horyzoncie nieba pojawiają się jasno świecące gwiazdy. Księżyc jasno świeci w oknach jest coraz jaśniej, coraz więcej świateł pojawia się za moimi oknami. Włączam radio słyszę nastrojową, spokojną muzykę. Moje myśli powoli staja się coraz bardziej spokojne, wyciszone jak jedwab, delikatne i miłe. Nastrój otaczającego świata udziela mi się całkowicie. Jest tak przyjemnie, że mimo tego, iż powieki stają się tak ciężkie, a ciało bezwładne, to nie chce zasypiać. Niech ta piękna i przyjemna chwila trwa jak najdłużej, niech sen, który powoli skrada się do mojego umysłu jeszcze nie przekracza jedwabnego progu mojej świadomości. Całą siłą swojej słabej już woli staram się utrzymać w realnym świecie. Skupiam się na muzyce płynącej z radia, która jak piękny jedwabny szal otula moje uszy. Mimo tego, że w domu jestem sam, czuję się dziwnie spokojnie i bezpiecznie. Nastrój, który sobie sam stworzyłem, chciałbym, żeby trwał jak najdłużej, niech ten stan pozostanie ze mną na długo. Chce mi się pić. Powoli leniwie ściągam z łóżka moje ciało, zsuwam z siebie mój piękny kolorowy koc, powoli stawiam stopy na moim wzorzystym dywanie. Zmierzam do kuchni, aby zrobić sobie coś do picia. Do pokoju wnoszę szklankę gorącej herbaty. Wróciłem do mojej oazy spokoju. Zrobiło się późno, światła powoli gasną, księżyc rozświetla pokój. Będę szukał boga snu, który jak ciepły koc otuli mnie i zabierze do krainy zapomnienia. Życzę wszystkim pięknych kolorowych snów. Dobranoc.

Subtelny powiew kobiecości



                                
Często nam facetom śnią się idealne kobiety. Ja myślę, że ideał to chory wytwór naszej wyobraźni, bo przecież sami tworzymy sobie ten obraz, malujemy go w swoim umyśle i ja też o nich śnię. Samotność mnie przeraża i przygnębia. Jest mi smutno, że nie mam nikogo. Chciałbym poczuć przy sobie delikatny powiew kobiecości, dlatego też w fantazjach sennych szukam mojej połówki. Często chodząc ulicami miasta szukam  tej jedynej wyśnionej i wymarzonej tajemniczej piękności. Zimą widzę ją w karakułowym futrze, wiosną w atłasowym płaszczu, latem w zwiewnej jedwabnej sukience, a jesienią w skórzanej kurtce – kobieta ubrana w cztery pory roku jak w utworze Vivaldiego. Jej delikatne jak aksamit ciało rozpala moje zmysły, subtelny piękny zapach jej dobrze dobranych perfum jak jedwabna delikatna tkanina roztacza wokół niej dodatkową aurę zmysłowości, upajam się chwilą. Niech piękny obraz, który stworzyła w mym umyśle zostanie wyryty jak w skale na zawsze. Chcę zbliżyć się do niej i nawiązać rozmowę, ale serce wali mi jak młot, a suchość w ustach nie pozwala wydobyć głosu, ogarnia mnie bezsilność. Nie dam rady! Jest dla mnie jak gwiazda na niebie, którą podziwiam, lecz nie mogę się do niej zbliżyć. Ponoszę klęskę. Obawa przed porażką poznania. Lęk, że zburzę mój obraz tajemniczej piękności. Chcę w pamięci zatrzymać ją taką jaka jest, teraz w tym miejscu i czasie, żeby księga jej kobiecości nie została zamknięta. Boję się, że wystraszę mojego anioła i ucieknie rozpostrze skrzydła i uda się w kierunku gwiazd. Pan Bóg wiedział co robi, tworząc z żebra Adama tak piękną istotę, która dając mu jabłko z drzewa poznania sama skryła się za jedwabnązasłoną tajemniczości. Jest jak labirynt, do którego nie możemy się dostać, a gdy już tam jesteśmy, to błądzimy po omacku jak ślepcy. Panowie życzę Wam szczęścia w poszukiwaniu swojej muzy, by była dla Was natchnieniem i  inspiracją na całe życie. Kochajcie je za to, że chcą z Wami być, bo z nimi źle, a bez nich jeszcze gorzej. Życzę powodzenia!!! J

Senny duszek



                                               
Zasłona nocy powoli opuszcza jedwabną poświatę zachodzącego słońca. Dzień kończy powoli swój czas. Ostatnie promienie słońca muskają delikatną jak jedwab twarz. Powoli cichnie hałas otaczającego mnie świata. Mijający mnie ludzie szybko wracają do swoich domów na wymarzony odpoczynek, na ich twarzach maluje się trud pracowitego dnia. Są zmęczeni i znużeni, chcą wreszcie odpocząć. Myślą o gorącej kąpieli, żeby woda zmyła z nich trudy dzisiejszego dnia. Odpoczynek dla każdego z nas jest czymś bardzo ważnym. Kiedy zdejmujemy piękną delikatną narzutę z naszego łóżka i zaczynamy ścielić jedwabną pościeląjuż oczami wyobraźni jesteśmy w świecie snu, otulamy nasze myśli aksamitną powłoką zapomnienia. Powoli odchodzimy do naszej i tylko naszej tajemniczej krainy wyobraźni, w której to nasze myśli błądzą tam gdzie tylko chcemy. Możemy sami malować w naszej wyobraźni obraz, w którym choć przez chwilę będziemy gościć. Chcemy, żeby beztroska chwila naszej samotności w otchłani nadchodzącego snu trwała jak najdłużej. Leniwe spojrzenie na otaczający nas pokój na piękne, pachnące nowością meble obite tkaniną. Dają nam odpoczynek, powodują, że relaks staje się nam bardzo bliski jak nasz dobry przyjaciel. Wtulamy się w pościel, zaczynamy marzyć. Każdy z nas o czymś innym, ale wszyscy staramy się tak ukierunkować nasze myśli, żeby przed snem stworzyć sobie miłą i przyjemną atmosferę. Obraz wokół nas zwolna odchodzi w zapomnienie, jak dobry duszek delikatnie jak jedwabna tkanina okrył naszą świadomość. Jesteśmy w krainie, której nie znamy, jest tak miło i przyjemnie, chcemy tam zostać tak długo, jak tylko można, ale czas nocnego odpoczynku kiedyś się kończy. Znów będziemy musieli wrócić do czynności dnia codziennego. Czas relaksu i odpoczynku szybko minął wracamy do szarej smutnej rzeczywistości, czar marzeń i fantazji skończył się z pierwszym dzwonkiem budzika. Powoli zsuwamy się z naszego ciepłego łóżka, kładziemy stopy na miękkim kolorowym dywanie i wracamy do codziennych zajęć. Wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Czas wyruszyć w nieznaną podróż dnia. Chciałbym, aby chwile, które dziś spędzicie gdziekolwiek będziecie dały wam miłe wspomnienia. Wszystkiego dobrego. Powodzenia. Trzymajcie się!!!

Miłe spotkanie




Po dobrze przespanej nocy obudziłem się wyspany i wypoczęty. Noc była ciepła, więc spałem okryty kocem na mojej miękkiej popielatej poduszce. Leniwie otworzyłem oczy, słońce rozświetlało mój pokój. Pogoda była piękna, jedwabista poświata promieni słonecznych otulała świat. Chciało się żyć. Była sobota. Myślałem jak spędzić ten dzień. Zsunąłem stopy na miękki i delikatny nowy dywan. Mój pies też już wstał i przyszedł do mnie radośnie merdając ogonem, musiałem z nim wyjść. Ciepły wiatr jak jedwabista tkanina muskał moją twarz. Po krótkim spacerze wróciliśmy do domu na śniadanie. Włączyłem telewizor akurat był program o tkaninach technicznych, obejrzałem go z ciekawością i wtedy przyszedł mi na myśl mój dobry kolega Marek. Zadzwoniłem, więc do niego i umówiliśmy się na spotkanie. Wyszedłem na przystanek, podjechał autobus. Wsiadłem do niego i usiadłem na wytapicerowanym skórzanym siedzeniu. Za oknem jak w kalejdoskopie przesuwały się obrazy miasta. Kolega już na mnie czekał. Zgodnie postanowiliśmy, że pójdziemy na piwo, kompan powiedział, że zna miłą knajpkę. Po wejściu do niej zaskoczył mnie wystrój lokalu. Obite tkaniną meble,piękne wytapicerowane skórzane fotele, jedwabne firany i atłasowezasłony, a w samym rogu stała skórzana sofa. Usiedliśmy wygodnie. Szybkim zmysłowym krokiem, delikatnie kołysząc biodrami zbliżyła się do nas kelnerka ubrana w krótką skórzaną spódniczkę i jedwabną bluzkę z dużym dekoltem lekko odsłaniającym jej biust. Zamówiliśmy piwo i frytki z keczupem. Do naszych uszu dobiegała cicha nastrojowa muzyka. Rozmawialiśmy o dawnych czasach i wspominaliśmy dzieciństwo, a czas szybko mijał. Po kilku piwach poczuliśmy szum w głowie, więc zakończyliśmy biesiadę, podziękowaliśmy za miłą obsługę i powoli udaliśmy się do wyjścia. Szkoda, że przyjemne chwile tak szybko mijają. Czas wracać do domu. Marek odprowadził mnie na przystanek autobusowy i podaliśmy sobie ręce. Dzień w towarzystwie sympatycznego kolegi bardzo szybko minął. Już jestem w domu, pies radośnie merda ogonem. Znów jestem sam. Będę czekał z utęsknieniem na następne spotkanie. Życzę wam również miłych spotkań z przyjaciółmi. Powodzenia.

Mamona



Mamona                                                                               Kiedy powoli nadchodzi zmierzch, wszyscy zaczynamy myśleć o tym, żeby wtulić się w nasze ciepłe łóżko, aby delikatna jedwabna woalka oddzieliła nas od realnego świata i przeniosła w piękny świat snu. Chcemy uciec do tajemniczej krainy wyobraźni i fantazji. Stwarzamy sobie swój własny wymyślony świat. Ja też zaraz tam się udam. Bardzo powoli i leniwie zdejmuje z mojego tapicerowanego łóżka popielatą narzutę, rozkładam prześcieradło i kładę miękką poduszkę, do której zaraz się przytulę, okrywam się puszystą kołdrą. Staram się wyciszyć i pomyśleć o czymś miłym i przyjemnym, żeby sen przyniósł mi miłe wspomnienia, zaczynam marzyć. Powoli udaję się w otchłań zapomnienia. Jestem biednym człowiekiem, utrzymuję się z niskiej renty, która ledwo pozwala łączyć koniec z końcem. Mieszkam sam i jest mi ciężko. Opłaty i utrzymanie domu powodują, że często zaczyna brakować pieniędzy, ale cóż takie jest życie, jak mawiają: „raz na wozie raz pod wozem”. Są jeszcze ludzie, którzy mają jeszcze trudniejsze warunki materialne, a ja jednak mam jakiś dochód. Czasami gram w gry liczbowe, łudzę się że los uśmiechnie się też do mnie, ale jeszcze nic nigdy nie wygrałem. Jest takie powiedzenie, że pieniądze szczęścia być może nie dają, lecz kufereczek stóweczek daj Boże. Jeśli chodzi o kwestie materialną i szczęście w pozyskiwaniu pieniędzy, to ja jestem pesymistą. Ktoś kiedyś powiedział, że pesymista to dawny optymista tylko dobrze poinformowany zgadzam się z tym stwierdzeniem całkowicie. Inni zaś mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, ale za to bardzo ułatwiają życie. Kiedyś w świecie marzeń o fortunie wyobrażałem sobie atłasowe jedwabne i skórzane sakiewki pełne złotych monet. Było ich tak dużo że nie wiedziałem co z nimi robić. Byłem zagubiony w moim bogactwie i nie byłem szczęśliwy, więc część mojego majątku zacząłem rozdawać biednym. Poczułem się wtedy lepiej. Poczucie władzy, które dają pieniądze uciekło gdzieś daleko. Myślę, że powinno nam starczać na godne życie. Zawsze patrzmy w przyszłość z podniesionym czołem, aby pieniądze nie zniszczyły waszego człowieczeństwa. Powodzenia.