Kurtyna, która oddziela dzień od nocy nie
chce opaść. Nie mogę spać, godzina za godziną wlecze się jak samotny stary
żółw. Mimo wygodnego łóżka i miłej jedwabnej pościeli umysł nie chce się
wyłączyć, bardzo chcę zasnąć, ale coś trzyma mnie kurczowo i nie pozwala odejść
do krainy snu. Po długim czasie powieki stają się ciężkie jak ołów, ciało staje
się ciężkie jak kamień świadomość zaczyna znikać w otchłań oceanu. Bardzo
powoli przychodzi sen i wtedy właśnie przychodzą do mnie demony nocy, ostatnio
co noc mam koszmarne sny, które co jakiś czas powodują przebudzenie. Sen jest
niestały nie ma ciągłości, a rano budzę się na suchym kacu. Jestem bardzo
zmęczony, boli mnie głowa, całe ciało jest jak po ciężkim dniu pracy. Zawsze
mam złe sny, które męczą i nie dają odpocząć. Śnią mi się osoby, które odeszły
z tego świata, co noc ta sama smutna historia. Przychodzą do mojego snu
odwiedzają mnie i choć nie boję się ich to, i tak po przebudzeniu jestem w
smutnym nastroju. Świadomość tego, że choć przez chwilę tylko w śnie spotykam
się z kimś zmarłym, pozostawia w umyśle dziwny stan ducha. Śnią mi się wszyscy,
których kiedyś znałem. Myślę, że czegoś ode mnie chcą, może potrzebują modlitwy
a może po prostu chcą żebym o nich czasem pomyślał? Czuję się z tym dziwnie i
bardzo długo dochodzę do siebie mimo chęci wyciszenia, i spokoju ducha. Czuję
suchość w ustach, krople potu pojawiają się na moim czole, a ciało lekko drży
mimo chęci wyciszenia. Niepokój zagościł w moim sercu, przecież nic mi nie mogą
złego zrobić. Staram się zawsze mówić o nich dobrze jest nawet powiedzenie, że
nie mówi się źle o zmarłych. Myślę, że kiedyś odejdą do swojego świata i dadzą
mi spokój. Jeśli macie również takie sny to się nie bójcie, potrzeba czasu na
to żeby zapomnieć. Życzę powodzenia w walce z własnymi lękami. Trzymajcie się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz