czwartek, 23 kwietnia 2015

Memento mori



Kurtyna, która oddziela dzień od nocy nie chce opaść. Nie mogę spać, godzina za godziną wlecze się jak samotny stary żółw. Mimo wygodnego łóżka i miłej jedwabnej pościeli umysł nie chce się wyłączyć, bardzo chcę zasnąć, ale coś trzyma mnie kurczowo i nie pozwala odejść do krainy snu. Po długim czasie powieki stają się ciężkie jak ołów, ciało staje się ciężkie jak kamień świadomość zaczyna znikać w otchłań oceanu. Bardzo powoli przychodzi sen i wtedy właśnie przychodzą do mnie demony nocy, ostatnio co noc mam koszmarne sny, które co jakiś czas powodują przebudzenie. Sen jest niestały nie ma ciągłości, a rano budzę się na suchym kacu. Jestem bardzo zmęczony, boli mnie głowa, całe ciało jest jak po ciężkim dniu pracy. Zawsze mam złe sny, które męczą i nie dają odpocząć. Śnią mi się osoby, które odeszły z tego świata, co noc ta sama smutna historia. Przychodzą do mojego snu odwiedzają mnie i choć nie boję się ich to, i tak po przebudzeniu jestem w smutnym nastroju. Świadomość tego, że choć przez chwilę tylko w śnie spotykam się z kimś zmarłym, pozostawia w umyśle dziwny stan ducha. Śnią mi się wszyscy, których kiedyś znałem. Myślę, że czegoś ode mnie chcą, może potrzebują modlitwy a może po prostu chcą żebym o nich czasem pomyślał? Czuję się z tym dziwnie i bardzo długo dochodzę do siebie mimo chęci wyciszenia, i spokoju ducha. Czuję suchość w ustach, krople potu pojawiają się na moim czole, a ciało lekko drży mimo chęci wyciszenia. Niepokój zagościł w moim sercu, przecież nic mi nie mogą złego zrobić. Staram się zawsze mówić o nich dobrze jest nawet powiedzenie, że nie mówi się źle o zmarłych. Myślę, że kiedyś odejdą do swojego świata i dadzą mi spokój. Jeśli macie również takie sny to się nie bójcie, potrzeba czasu na to żeby zapomnieć. Życzę powodzenia w walce z własnymi lękami. Trzymajcie się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz