Obudziłem
się z uśmiechem na ustach. Śniła mi się muzyka lat 80-tych. Byłem wokalistą
zespołu o nazwie ,,Pepitka’’. Byłem
ubrany w zamszowe buty, białe skarpetki, welwetowe
spodnie, jedwabną koszulę, atłasową czerwoną marynarkę. Przygotowywałem
się do koncertów po Polsce. Wszystkie duże miasta przysyłały zaproszenia ale ja
nie mogłem być wszędzie i kilku zmuszony byłem odmówić. Zacząłem od
największego miasta czyli Warszawy. Razem z zespołem i instrumentami
pojechaliśmy na nasz pierwszy koncert. Na ogromnej scenie rozstawiliśmy sprzęt
który sprawdził się doskonale w tych warunkach. Nagłośnienie było idealne. Fani
za wszelką cenę chcą dostać się jak najbliżej sceny, ochrona musi ich
powstrzymywać. Krzyk i pisk dziewczyn zagłuszał mój wokal. Widownia szaleje,
ekstaza, euforia, szał panuje na trybunach, część kobiecej garderoby spada pod
moje stopy. Koncert przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Mój zespół odniósł
ogromny sukces a bisom nie było końca. Publika szalała. Największym naszym
przebojem była piosenka ,,jedwabne
majteczki”. Zmęczony i zlany potem udałem się razem z zespołem do hotelu gdzie
mieliśmy odpocząć i skoro świt ruszać w dalszą trasę koncertową. Rankiem
obudził nas głośny krzyk fanów którzy domagali się autografów. Nie udało się
nam wyjść niepostrzeżenie ponieważ tłum
był wszędzie. Zagrodzili nam drogę i porwali na ręce. Byłem wielbiony przez
wszystkich. Pierwszy nasz koncert był niezapomniany. Początek był wspaniały a
zapowiadało się jeszcze lepiej. Gdy emocje już opadły ruszyliśmy dalej. Cały
zespół był szczęśliwy i nie mogliśmy się już doczekać następnego występu. Z
każdym występem popularność naszego zespołu rosła. Marzenia moje spełniły się
ale szkoda że tylko we śnie. I tak to z uśmiechem na ustach obudziłem się i
wróciłem do rzeczywistości. Słuchajcie disco polo. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz