W snach
możemy być tym kim tylko chcemy. Nasza wyobraźnia jest nie ograniczona. Ja dziś
w tej pięknej krainie stałem się aktorem. Jak w zespole grupy ,,Pod Budą”
śpiewali ,,wspaniała sława, piękna zabawa, życie jak z nut, pieniędzy w brud, wspaniałe
płyty, piękne kobity”. I tak też się czułem. W moim otoczeniu coraz częściej
pojawiały się osoby znane mi tylko ze szklanego ekranu. Były to postacie takie
jak Marek Kondrat, Olaf Lubaszenko, Jan Nowicki, Jan Kobuszewski, Gustaw
Holoubek, Jerzy Połomski i piękne kobiety jak Grażyna Szapołowska, Anna Dymna,
Magdalena Zawadzka i wiele innych osób z tego kręgu. Z wszystkimi się
przyjaźniłem i wszyscy chcieli występować ze mną na scenie. Zagrałem na deskach
Teatru Wielkiego w Warszawie. Wyszedłem na scenę, podniosła się atłasowa kurtyna. Grałem króla Lira.
Publiczność była zachwycona, owacjom nie było końca, czerwone róże spadały pod
moje stopy. Za kulisami tłumy wielbicieli. Rozdałem mnóstwo autografów.
Zagrałem też pierwszoplanową postać z Markiem Konradem w filmie pod tytułem
,,kobieta w karakułowym futrze” za
którą to rolę otrzymałem nagrodę ,,Złotego Lwa” w Gdyni. Po premierze filmu
zgłosiła się do mnie pani Grażyna Torbicka która chciała przeprowadzić ze mną
wywiad. Wszystkie znane pisma prosiły mnie o kilka słów do gazety. Otrzymałem
propozycję od znanej firmy fonograficznej na nagranie płyty. I znów wielki
sukces, płyty rozeszły się w kilkumilionowym nakładzie. Na moim pierwszym
solowym koncercie w Sopocie otrzymałem platynową płytę. W każdym mieście
powstawał mój ,,fan klub” ,byłem wielbiony przez płeć piękną. Bywałem w
salonach i stąpałem po wzorzystych dywanach. Sława zaczęła tak przytłaczać
że obudziłem się przerażony i mokry na jedwabnej pościeli. Życzę wszystkim pokory,
nie popadajcie w samouwielbienie. Powodzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz