Obudziłem
się wcześnie rano. Dziś jest wielkie święto kościelne Boże Ciało. Odświętnie
się ubrałem. Założyłem jedwabną koszulę i garnitur z weluru. Była
piękna słoneczna pogoda więc wolnym krokiem ruszyłem w kierunku kościoła. Bicie
dzwonów to znak że zaraz zacznie się msza więc wszyscy śpiesznie wchodzą do
kościoła. Znakiem krzyża rozpoczynamy modlitwę. Ksiądz po przeczytaniu
ewangelii rozpoczyna bardzo interesujące kazanie którego wszyscy słuchają z
zainteresowaniem. Po mszy świętej odbywa się procesja. Niesiony przez księdza
Pan Jezus pod baldachimem z atłasu
rozpoczyna wędrówkę po czterech ołtarzach które są udekorowane kwiatami,
gałązkami, dywanami oraz obrazami. Przy
każdym ołtarzu czytana jest ewangelia według świętego: Marka, Mateusza, Łukasza
i Jana. Wszyscy w skupieniu i modlitwie podążają drogą naszego zbawiciela. Żar
leje się z nieba, jest duszno i gorąco aż
uczestnicy mdleją. Po chwili wiatr ochładza nasze rozgrzane ciała i
czuję na twarzy krople deszczu. Większość ludzi nie ma parasoli i mokną. Procesja
zbliża się do kościoła. Ksiądz dziękuje wszystkim wiernym za tak liczne
przybycie i zaprasza do wzięcia udziału w ośmiodniowej oktawie która będzie
odbywać się wokół kościoła. Po uroczystym błogosławieństwie Najświętszym
Sakramentem i krótkiej modlitwie wszyscy powoli rozchodzimy się do domów.
Deszcz przestał padać i zza chmur wyszło słonce. Po powrocie czułem się bardzo
zmęczony ale szczęśliwy z poczucia dobrze spełnionego obowiązku katolickiego.
Włączyłem telewizor w wiadomościach podawane były relacje z różnych miast gdzie
odbywały się procesje Bożego Ciała. Położyłem się nakryłem kocem i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Obudził mnie pies który
chciał wyjść na spacer więc pośpiesznie z nim wyszedłem. Życzę wszystkim
duchowych przeżyć na modlitwie. Z Panem Bogiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz