środa, 17 czerwca 2015

Sen o jesieni



Kończy się lato. Dni stają się coraz krótsze a noce dłuższe. Upalna i gorąca pora roku zamienia się w dni deszczowe i wietrzne. Chłodne poranki i coraz zimniejsze noce. Jedwabna woalka nocy przysłania słońce. Ptaki jak każe natura zbierają się w grupy by odlecieć do ciepłych krajów. Już wkrótce na niebie zobaczymy klucze odlatujących gęsi. Bociany swoim klekotem też oznajmiają, że nas niedługo opuszczą. Wychodzę z domu. Dziś jeszcze świeci słońce a lekki powiew wiatru otula jak aksamitna tkanina moją twarz. Wybieram się na spacer do parku, obok mnie biegnie pies. Mijam osoby które są już ubrane w karakułowe futra i ciepłe czapki. Przed chwilą poczułem subtelny zapach perfum, to pani w sztucznym futrze. Obejrzałem się za nią i poczułem lekki dreszczyk emocji. Powoli zbliżam się do parku aby podziwiać spadające, liście z drzew. Tworzą one na ziemi piękny, kolorowy, wzorzysty dywan. Pies wielkimi susami zmaga się z pokonaniem wielkiego kopca liści. Czasami tylko widać mu nos bo cały jest zatopiony w liściach. Hasa, biega, bawi się aż mi żal wracać z nim do domu. Po długim spacerze usiadłem na ławce aby odpocząć, pies przybiegł do mnie. Upajam się ostatnimi słonecznymi dniami przed nadchodzącym chłodem. Śpiew ptaków rozwesela moje przygnębienie. Zrobiło się chłodno i zaczęło padać. Wszyscy opuszczają miejsce relaksu i zmierzają w kierunku swoich domów. Zapiąłem psu smycz i pośpiesznie omijając kałuże biegnę aby się schronić przed deszczem. Zmarznięty i przemoknięty dobiegam do drzwi, otwieram. Szybko robię herbatę z sokiem malinowym aby się rozgrzać, siadam w fotelu i otulam ciepłym kocem. Patrzę przez okno i myślę sobie- dobrze że już jestem w domu. Życzę wszystkim dużo ciepła. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz